Jeśli kochasz góry, ale zwykłe szlaki zaczynają Cię trochę nudzić, jest coś, co może dodać wędrówkom zupełnie nowego smaku – Klettersteig, czyli via ferrata. W Tyrolu ferraty są prakryczni wszędzie. Prowadzą przez skalne ściany, grzbiety, wąwozy, a często również obok wodospadów. Są stalowe liny, klamry, drabinki, mostki i… widoki, których nie zobaczysz ze zwykłego szlaku. I właśnie dlatego ferrata jest czymś pomiędzy wędrówką a wspinaczką.
Czy trzeba być wspinaczem?
Nie trzeba🙂. To właśnie jest największa zaleta ferrat. Można znaleźć trasy bardzo łatwe, idealne na pierwsze spotkanie z tego typu aktywnością, ale również takie, które wymagają naprawdę dużej siły, doświadczenia i odporności psychicznej. Trudność oznaczana jest literami:
A – łatwa
B – umiarkowana
C – trudna
D – bardzo trudna
E – ekstremalna…F..
Na początek najlepiej wybierać trasy A lub A/B. Na trudniejszych ferratach nie wystarczy odwaga – potrzebna jest również dobra kondycja, siła rąk i doświadczenie. Najważniejsze: nie chodzi o to, żeby się bać. Pierwszy moment na ferracie może być trochę stresujący. Stajesz przed skałą, zapinasz lonżę do stalowej liny i nagle orientujesz się, że pod Tobą jest… całkiem sporo przestrzeni. Ale po kilku metrach zaczynasz łapać rytm. Karabinek. Krok. Przepięcie. Kolejny krok. I nagle zamiast myśleć o wysokości, zaczynasz patrzeć przed siebie. A widoki? Często właśnie dla nich warto wejść.
Ferraty w Tyrolu – wybór jest ogromny
Ferraty w Tyrolu – wybór jest ogromny
Tyrol oferuje ferraty o bardzo różnym charakterze. Są krótkie trasy dla początkujących, ferraty prowadzące na szczyty, trasy w wąwozach, a także wymagające drogi dla osób z dużym doświadczeniem. Jedną z ciekawszych propozycji dla początkujących jest Klettersteig Liss w rejonie Jerzens – trasa o trudności A/B. Z kolei w Ötztal można znaleźć między innymi ferratę przy wodospadzie Stuibenfall, która pozwala połączyć wspinaczkowe emocje z niezwykłą scenerią. I to właśnie lubię w Tyrolu najbardziej – nie trzeba szukać wielkich atrakcji. Czasami wystarczy kawałek skały, stalowa lina i góra.
Co trzeba mieć na ferracie?
Podstawą jest kask, uprząż i zestaw do via ferraty z absorberem energii. Przydatne są również rękawiczki, dobre buty, telefon i podstawowa apteczka. Przed wejściem warto sprawdzić pogodę, trudność i długość trasy oraz podejście i zejście. Szczególnie ważne jest unikanie ferrat podczas burzy – stalowa lina w górach to naprawdę nie jest miejsce, w którym chcemy wtedy być.


A jeśli masz lęk wysokości?
To zależy. Ferraty mogą być świetnym sposobem na stopniowe oswajanie wysokości, ale nie warto od razu rzucać się na głęboką wodę. Zacznij od łatwej, krótkiej trasy. Bez wielkich przewieszeń i ogromnej ekspozycji. Bo ferrata ma dawać emocje, a nie panikę. I jeszcze jedna ważna rzecz – trudność ferraty zawsze trzeba dopasować do swoich możliwości. Zbyt ambitna trasa może bardzo szybko zamienić przygodę w niebezpieczną sytuację.
Tyrol z góry wygląda jeszcze piękniej
Ferrata to coś więcej niż kolejny sposób na spędzenie dnia w górach. Jest trochę adrenaliny, trochę wysiłku i sporo satysfakcji. Bo oczywiście, że dobrze jest stanąć na szczycie po kilku godzinach marszu. Ale kiedy ostatni odcinek pokonujesz, wspinając się po skale, a pod stopami zostaje coraz więcej przestrzeni, satysfakcja jest zupełnie inna. Może dlatego, że tym razem nie tylko wchodzisz na szczyt. Musisz go sobie trochę wywalczyć – krok po kroku, chwyt po chwycie. A kiedy w końcu stajesz na górze i patrzysz na Tyrol z tej perspektywy, wiesz, że ta panorama smakuje trochę inaczej.
A Ty próbowałaś już kiedyś ferraty? Czy stalowa lina i przepaść pod nogami to zdecydowanie nie Twoja bajka?










