
Cześć! Mam na imię Ela i od 2014 roku mieszkam w austriackim Tyrolu.
Alpy to moja miłość od pierwszego wejrzenia, choć nigdy nie zapomnę tych mieszanych uczuć, które towarzyszyły nam podczas przeprowadzki. Z jednej strony – ogromna ekscytacja i nadzieja na lepsze jutro, a z drugiej – strach przed nieznanym.
Początki, jak to zwykle bywa na emigracji, nie należały do najłatwiejszych. Bariera językowa, formalności związane z zameldowaniem, mieszkaniem, ubezpieczeniem… Zmiany pracy, przedszkola, kolejne przeprowadzki, rejestracja samochodu, podatki – wszystko nowe i obce. Zmiany, zmiany, zmiany…
Na wspomnienie tamtych dni wciąż czuję lekki ścisk w żołądku. Ale było, minęło. Ze wszystkim poradziliśmy sobie sami – z dala od ukochanej Polski, trochę po angielsku, trochę po niemiecku, a czasem po prostu „na migi”.
Dzięki uprzejmości (i nieuprzejmości 😉) Tyrolczyków, z bagażem nowych doświadczeń, idziemy dalej tą alpejską ścieżką – czasem pod górkę, ale coraz częściej z górki.

